700 km rowerem non-stop

Słów parę o "mini evencie" charytatywnym do którego się przygotowuję. Udało mi się wesprzeć tym zbiórkę pieniędzy na leczenie Pani Ani...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Na pomysł wpadłem jeszcze w październiku ub.r. kiedy to lokalne media szeroko rozpisywały się o chorobie Pani Ani, mocno w całą akcje zbierania pieniędzy na nierefundowane leczenie włączyła się też lokalna społeczność o czym może świadczyć ilość osób, które wsparły zbiórkę (4214!). Bardzo dużą popularnością cieszyły się licytacje na facebooku, gdzie lokalne firmy i osoby prywatne wystawiały przedmioty i usługi. Postanowiłem włączyć się w akcje w dość nietypowy sposób, poprzez wystawienie na licytacje przejazdu rowerem non-stop, a firma, która wygra licytacje zostanie przeze mnie w ten sposób wypromowana. Wybrałem dystans 700 km i podobną cenę wywoławczą - 700 zł. Ku mojemu zaskoczeniu, po paru dniach zaciętej licytacji wygrywającą kwotą było 2000 zł!
Zwycięzcami okazały się dwie elbląskie firmy Budokop oraz Rowery Wadecki.

700 km, solo i bez snu.

Skąd się wziął pomysł na taką akurat formułę? 700 km bez snu? Dzięki everestingowi dla Marysi dowiedziałem się gdzie są moje granice zarówno jeśli chodzi o odporność fizyczną jak i psychiczną oraz, że można je sukcesywnie przesuwać dzięki treningowi.
Jeśli można mówić o jakimkolwiek komforcie podczas 30 godzinnej jazdy na rowerze, to właśnie 700 km w wykonaniu non-stop jest na jego granicy. Dodając jeszcze różnego rodzaju "utrudniacze" typu: jazda samotnie, perspektywa przejechanie całej Polski, warunki pogodowe i wahania temperatury dzień - noc... Robi się całkiem ciekawie! Mówię o przejechaniu całej Polski, bo trasa, którą wybrałem biegnie z Elbląga do Zakopanego. Omijając większe miasta i bardziej ruchliwe drogi wychodzi lekko ponad siedemset kilometrów. Wszystko to zaplanowałem na 21-22 maja.  Wkrótce opowiem więcej o przygotowaniach!

 

 

 

 

 

on 03 marzec 2021