Mount Everest dla Marysi zdobyty!

 W minioną niedziele miał miejsce finał naszej akcji, ale to wcale nie oznacza jej końca! Zbieramy pieniązdki na leczenie i rehabilitacje Marysi jeszcze przez ponad dwa tygodnie. Zapraszam na krótką relacje i pierwsze wrażenia po wjechaniu na Mount Everest! 😃

 

 

 

 
NR rachunku na który można wpłacać darowizny:
15 1160 2202 0000 0003 4147 0701
Link do zrzutka.pl:
https://zrzutka.pl/7wapaw

Teraz słów parę o wczorajszym challengu. Start odbył się zgodnie z planem, parę minut przed godziną drugą w nocy w niedziele. Piątek i sobota minęły pod znakiem przygotowań i pakowania, próbowałem się przestawić na tryb nocny z marnym skutkiem, stres i podekscytowanie nie dawało mi spać w wyniku czego przed startem byłem zmęczony. Bałem się, że brak snu zemści się za dnia , tak się na szczęście nie stało. W nocy towarzystwa dotrzymywał mi Marek Kamm.
Specjalnie na event kupiłem nowy, piękny, pachołek drogowy... Tak, pachołek drogowy 😃 Specjalnie po to, żeby nie szukać w nocy na szczycie gdzie jest mój nawrót, niestety nie wytrzymał nawet dwóch godzin. Odblaski na nim i naklejki Cykloza Zaawansowana, musiały przypaść komuś do gustu 🤔
Poranek był zimny, stopy mi marzły, dawało to się odczuć szczególnie na zjazdach. Od godziny 6 z każdą godziną robiło się coraz cieplej, a ja zrzucałem kolejne elementy kolarskiej garderoby. Rano zaczęli do mnie dołączać kolejni kolarze, nie mogłem się doczekać aż przyjedzie moja ekipa 😎 W składzie Filip Ufnalewski, Piotr MirzałekSebastian Niżnik, Arkadiusz Ruczynskii Radosław Ruczyński. W okolicach godziny 9 zaczęli przyjeżdżać koledzy z Elbląskie Ustawki Szosowe, i tak stworzyliśmy całkiem spory peleton😃
Było tak dość długo, jedni zjeżdżali do domu inni przyjeżdżali. Tak fajnie się to zazębiało, że praktycznie przez cały dzień ktoś był u mojego boku i motywował do dalszej jazdy.
Po południu zaczęli się zjeżdżać pierwsi kibice, pod postacią znajomych i rodziny. Poznałem rodziców Marysi i samą Marysię 😍
Po 6 godzinach jazdy przyszedł pierwszy kryzys, jak za każdym razem, jak tylko przekroczę 3000 metrów. Po ok. godzinie kryzys został zażegnany, wróciła radość z jazdy.

Po ok. 350 km na 17 podjazdów do mety zaczęło dawać się we znaki zmęczenie. Tempo systematycznie zaczęło spadać. Dokuczało mi wiele drobnych rzeczy, jak ból pleców, czy nadgarstków, dłoni, o nogach nie mówiąc. Pomyślałem, że dopiero teraz zacznie się everesting, zmaganie się z własnymi słabościami i mozolne wdrapywanie się pod górkę.
Ostatnie 10 podjazdów to były tortury, jechała głowa, nogi raczej nie chciały, nie chciało mi się z nikim gadać, nie miałem na to siły, byłem przesłodzony od izotoników, żeli, batonów energetycznych itp. Jadłem coraz mniej, czułem się źle. W momentach załamania myślałem o Marysi, przypominałem sobie dla kogo to robię. To dawało mi kopa!
Na 3 podjazdy do końca, okazało się, że trzeba będzie podjechać jeszcze raz bo zabraknie metrów w pionie... No cóż, średnio mi się to widziało. Doping kibiców skandujących moje imię przyprawiał mnie o gęsią skórkę.
Ostatecznie na szczyt wjechaliśmy już po zmroku, zaliczyliśmy dwu godzinną obsuwę, która wynikała ze spadającego tępa i coraz częstszych przerw.
Event przebiegł idealnie, pogoda była wspaniała, kibice i koledzy kolarze stanęli na wysokości zadania! Obyło się bez incydentów, wszystko przebiegło bezpiecznie z czego bardzo się cieszę. Sprzęt też nie zawiódł, bianka podjechała na szczyt bez ani jednej awarii 🚴‍♂️
Podziękowania dla Michał Tazuszel za pomoc i towarzyszenie przez cały czas na trasie. Dziękuję Olga Januszewska-Tazuszel za dowóz obiadu i zimnych napoi, które postawiły mnie na nogi! Sebastian Niżnik jazda z Tobą to prawdziwa przyjemność, dziękuje, że byłeś tego dnia zemną, jak zobaczyłem ze wracasz drugi raz samochodem z rowerem na dachu bardzo się ucieszyłem 😃 Dziękuje Angelika Czarnecka za kosz ze słodkościami, przyda się po spaleniu prawie 14 000 kalorii 😃 Podziękowania dla Sołtysa Suchacza za zaangażowanie w akcje Suchacz i okolice.
Dziękuje wszystkim, którzy zaangażowali się w naszą akcje, jest was naprawdę wielu, nie jestem w stanie wymienić nawet wszystkich osób 

Trochę cyferek z wczoraj:
471 km
18 godzin 9 min jazdy
19 godzin 42 min z przerwami
Średnia prędkość 26 km/h
Średni puls 139 bpm
Spalonych kalorii 13 700

 

 

 

 

on 04 sierpień 2020